Translate

22 maja 2013

Feel like an alien in your city

 Pierwszy naprawdę gorący dzień w roku został przywitany przeze mnie naprawdę długim spacerem. Przy okazji postanowiłam również, zainspirowana przedostatnim obejrzanym postem (http://raspberryandred.blogspot.com/), spojrzeć na swoje miasto z nieco innej perspektywy - turysty. Pomimo wielu starań, stwierdziłam, że Poznań nie ma w sobie aż tyle magii w sobie co np. Kraków. To nie znaczy, że ich nie posiada wcale!

 T-shirt - Reporter | legginsy - Reserved | tenisówki - nn | bandana - sklep indyjski


To, co uwielbiam w Poznaniu to liczne zakątki przy Starym Rynku - kolorowe stoliki i krzesełka małych restauracji na chodnikach, stare, zniszczone nieco przez czas drzwi, ciekawe mury budynków... Jednak gdy wchodzi się na Stary Rynek cały ich czar nagle pryska. Wszystko tu istnieje tylko i wyłącznie dla turystów  - jedzenie byle jakie, ogrom przemieszczających się wolno ludzi, tłumy robiące zdjęć z tej samej perspektywy, schowani sprzedawcy na stoiskach z pamiątkami. 


To właśnie poza obrębem Starego Rynku postanowiłyśmy z przyjaciółką  wykonać kilka klimatycznych zdjęć. Znalazłyśmy nasze ulubione miejsce, w którym byłyśmy już wcześniej (klik) i stwierdzam, że jest ono idealne. Nie wiem, co ma w sobie ta okolica, ale zdecydowanie powrócę tu jeszcze niejeden raz!


Co do stroju: ponieważ tego dnia było naprawdę ciepło, zrezygnowałam więc z czerwonych trampek (które królowały na tym blogu już chyba bilion razy) na rzecz szarych tenisówek. Podsumowując - idealny strój na całodniowy przemarsz przez miasto. :) 


Do zobaczenia w następnym poście! 


PS 1 Mam w planach zrobić kolejną część z serii "Postcards from..." właśnie z Poznania, ale muszę najpierw zrobić mały porządek w zdjęciach. :)
PS 2  Ten post nie miał obrazić nikogo - ani turystów ani sprzedawców, ani właścicieli restauracji. Jest to po prostu moja indywidualna opinia.


7 maja 2013

Postcards from Cracow

Hej wszystkim. :) Dużo myślałam, czy wstawić te zdjęcia na mojego "modowego" bloga (dotychczas trzymałam się zasady, że wstawiam tu tylko outfity). Nie chciałam pokazywać ich tutaj, ponieważ mam od tego "fanpage'a" na Facebooku i konto na digarcie, ale co tam. :P  Ostatnio zakochałam się w pocztówkach z różnych zakątków świata, więc postanowiłam stworzyć coś podobnego. Zdjęcia pochodzą z moich zeszłorocznych wakacji w najwspanialszym i najbardziej klimatycznym Krakowie. Mam w planach realizować ten, nazwijmy to, projekt w wielu innych miastach Polski (być może i Europy).
A póki co miłego oglądania i do zobaczenia niedługo!
_______________________________________

Hi there. :) I was thinking a lot about sharing these photos on my fashion blog ( I just wanted to show only outfits). I didin't want to show them here because I've got an account on Facebook and digart for this but who cares. :P  Recently, I fell in love with postcards from different corners of the world, so I've decided to do this project in every place I'll be in Poland or even Europe.
These pics are from my  last year's holiday in the most wonderful and the most climatic place in PL - Cracow. :)

So enjoy and see u soon!














\

























29 kwietnia 2013

Blue orchid

koszula bez rękawów + czarna sportowa bluza z wyraźnym srebrnym zamkiem (brak foto) + legginsy + trampki + plecak vintage + lustrzanka w ręce = look like a hipsta! :)
(Zdjęcia wykonane bardzo spontanicznie, nienastawione na opublikowanie na blogu, stąd brak niektórych części garderoby).

koszula bez rękawów - Monsoon | legginsy - nn | trampki - American Club


Dziś po głowie chodzi mi tylko jedna piosenka ♫ The White Stripes - Blue orchid
Co o niej sądzicie? :)




xoxo



27 stycznia 2013

Przerwa

Na okres zimowy zawieszam dodawanie postów. Jest to spowodowane zarówno niesprzyjającymi warunkami pogodowymi jak i brakiem czasu (szkoła). Mam nadzieję powrócić na wiosnę z zapasem energii, zdjęć i inspiracji.
Do zobaczenia!

7 listopada 2012

I know you care

Czy również zastanawiacie się nad tym, jakby się tutaj rozdwoić (lub roztroić), żeby ze wszystkim zdążyć? Taką właśnie walkę z czasem prowadzę od miesiąca, stąd niska aktywność na blogu.


Na dodatek temperatura płata figle - w najgorszych momentach termometr wskazuje 0 stopni, w najlepszym 10. I jak tu nie oszaleć, zwłaszcza, kiedy wychodząc do szkoły/pracy jest chłodno, a potem za ciepło? Nieciekawa opcja dla kogoś, kto nie lubi ubierać się na tzw. "cebulkę" (czyt. ja).


No ale do rzeczy. Dzisiaj przedstawiam Wam zdjęcia stroju, który miałam na sobie ponad miesiąc temu, kiedy jeszcze było relatywnie ciepło. Niestety w domu, bo fotograf się pochorował.
***
Mam nadzieję, że teraz znajdę trochę czasu na blog i zdjęcia (oby tylko pogoda dopisała!). Dobra, koniec z narzekaniem. Obiecuję, że następny post będzie bardziej optymistyczny. A póki co trzymajcie się i do następnego wpisu!


koszula - Esprit | sweterek - Marks&Spencer | spodnie - Cropp | trampki - American Club | torba - nabytek z Krakowa